To jest moje świadectwo, nie żaden traktat teologiczny o powołaniu. Moje świadectwo powołania, nie porwania przez Chrystusa, nie przeznaczenia rozumianego jako konieczność ani tym bardziej zniewolenia, tylko powołania. I nikt nie może powiedzieć: „Niemożliwe, że Bóg właśnie tak do ciebie przemówił, właśnie w taki sposób cię powołuje do pełnienia posługi kapłańskiej w Jego Kościele”.

Historia zbawienia Izraela jest moją historią zbawienia. Od zawsze tak to rozumiałem. Grzech pierworodny, Abraham i Jego wyjście z Charanu, Jakub, Józef, Mojżesz i Exodus, kolejne niewole, aż wreszcie Chrystus i Duch Święty w dzień Pięćdziesiątnicy. Zawsze starałem się odnaleźć siebie w tych wydarzeniach.

Zapewne większość księży, kleryków, zakonników pamięta moment swojego powołania, jako szczególnie mocne doświadczenie. „Pójdź za Mną”, dotknęło mnie tak, że to pragnienie głęboko ukryte w sercu wypłynęło na wierzch.

Moje powołanie nie jest związane z jakimś jednostkowym wydarzeniem, choć był taki moment, kiedy Bóg – na swój sposób – wypowiedział te słowa do mnie. Ale dzisiaj wiem, że wypowiadał je wcześniej, lecz ja nie chciałem ich słyszeć. Byłem niezdolny do ich usłyszenia. Chrystus czekał na odpowiedni moment, a nawet na mój odpowiedni nastrój, aby dotrzeć do mnie ze swoim wezwaniem. Miałem swoje jezioro, tak jak Piotr. Miałem swoje życie, tak jak Piotr. On wezwał mnie słowami, które trafiły w „dziesiątkę”. Zakochałem się w kapłaństwie, zauroczyłem się w tym powołaniu. Jezus dobrze wiedział, jak mnie pociągnąć, jak przyprowadzić do seminarium. Czas zakochania minął i powoli rodzi się miłość do Kościoła. To, co na początku pociągało mnie w powołaniu kapłańskim, zeszło na dalszy plan. Wyblakła czarna sutanna. Ci, którym chciałem gdzieś podświadomie zaimponować – odeszli. Został Chrystus, Jego Słowo i ja. Teraz rozkochał mnie w Sobie. On i Jego Kościół stał się moją miłością i pragnę, bym mógł kiedyś powiedzieć, że stał się miłością mojego życia. Oczyścił moje intencje, a ja zrozumiałem, że to On mnie wezwał, a nie ja Jego. Jaki subtelny jest Pan i jaki wspaniały, że pociągnął mnie do Siebie w taki sposób, że mogłem się Nim zachwycić.