Kiedy Wielki Post dobiega końca, klerycy pierwszego roku mają okazję, żeby zaprezentować się na teatralnej scenie przed całym seminarium. Rocznik św. Józefa zaprezentował „Hioba”, dramat napisany przez Karola Wojtyłę.

Termin spektaklu nie był przypadkowy. Najmłodsi alumni zagrali swoje przedstawienie w uroczystość swojego patrona – 19 marca o godzinie 19.

Sam dramat też nie był wybrany przypadkowo. Młody Karol Wojtyła napisał go w czasie Wielkiego Postu w 1940 roku, kiedy Polska po wrześniowej kapitulacji znajdowała się pod niemiecką okupacją. Już na wstępie tekstu wtedy 19 letni autor zaznaczył, że Hiobowy dramat dzieje się w Starym Testamencie, ale też w obecnym czasie cierpienia Polski i całego świata.

Sztuka w swojej formie jest typowym greckim dramatem. Cechą charakterystyczną są tzw. Choreuty, czyli chór który osobno i wspólnie komentuje wydarzenia dziejące się w dramacie.

Spektakl rozpoczął się od multimedialnego wprowadzenia. Pojawił się główny bohater zapraszający swoich gości na ucztę z okazji pomyślnych plonów. Sielankowa atmosfera z początku szybko znika, ponieważ kolejni słudzy i posłańcy przynoszą Hiobowi dramatyczne wieści. Najpierw, że Sabejowie zaatakowali jego rolników, potem że wszystkie jego stada zginęły w pożarze, a następnie że Chaldejowie zaatakowali jego wielbłądy. Aż w końcu, że wszystkie jego dzieci zginęły w katastrofie.

Tutaj rozpoczyna się prawdziwy dramat Hioba. Zaczyna siłować i kłócić się z Bogiem. Nie może się pogodzić ze swoją stratą, nie rozumie dlaczego Bóg dopuścił na niego tak wielkie cierpienie. Sytuacji nie poprawiają jego „przyjaciele” którzy przychodzą do Niego i chcą mu udowodnić bluźnierstwo. Nie zależy im na jego spokoju, ale źle pojmowanej przez nich pobożności. Sytuację dopiero rozwiązuje prorok pański Elihu, który przychodzi i tłumaczy Hiobowi sens jego cierpienia. W swojej proroczej wizji przywołuje scenę modlitwy Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Kluczowym momentem przedstawienia są słowa Jezusa powtórzone przez Hioba „Nie moja wola Panie, ale Twoja niech się stanie”.  Pełnienie woli Boga, czyli to do czego powołany jest każdy człowiek, jest sednem i celem całego dramatu. W epilogu wszyscy usłyszeli że Hiob dzięki cierpieniu zyskał zarówno w sferze duchowej jak i materialnej.

Mimo trudnego języka klerycy I roku bardzo dobrze zaprezentowali się na seminaryjnej scenie. Szczególne słowa uznania należą się Wojciechowi Mikołajkowi, odtwórcy tytułowej roli, który w krótkim czasie opanował dużą ilość tekstu, oraz swoją grą aktorską potrafił bardzo dobrze zaprezentować dramat Hiobowy. Bardzo duże słowa uznania należą się też panu Piotrowi Piesze, który pomógł rocznikowi w rozwinięciu umiejętności aktorskich, oraz stanowił nieocenioną pomoc przy doborze strojów.

 

Arkadiusz Grochot