Z dniem 27 września 2017 r. zakończyły się kleryckie wakacje. Nowy rok formacyjny alumni jak zawsze rozpoczęli rekolekcjami, które trwały do soboty 30 września.

W domu przy ul. Podzamcze rekolekcje prowadził cysters, o. Jan Paweł Strumiłowski – przeor w klasztorze w Jędrzejowie i wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Katowicach-Panewnikach, a od niedawna także doktor teologii dogmatycznej. Za główny temat swoich rozważań obrał on tożsamość kapłana.

Już na początku rekolekcji Ojciec Rekolekcjonista przypomniał nam podstawową prawdę, iż nie on jest ich głównym prowadzącym – rekolekcje (każde) to przede wszystkim czas spędzony sam na sam z Bogiem na modlitwie i indywidualnych rozmyślaniach (w tym miejscu warto przypomnieć, że zarówno rekolekcje, jak i comiesięczne dni skupienia odbywają się w naszym Seminarium w milczeniu, które przerywane jest jedynie przez konferencje i wspólną modlitwę), rolą zaś rekolekcjonisty jest tego czasu „nie zepsuć”. Zgodnie z duchem tych słów mieliśmy w ciągu tych kilku dni, oprócz licznych wpólnych punktów programu, również wiele czasu na własną pracę.

Ojciec Jan pokreślił mocno, że bardzo ceni powołanie księży diecezjalnych. Mają oni w pewnym sensie trudniejsze zadanie niż zakonnicy – tak jak wszyscy chrześcijanie powołani są, by wcielać Ewangelię w życie, jednak „zakonnik ma jasno powiedziane, jak ma to robić w warunkach klasztoru – ma regułę. Ksiądz diecezjalny tego powiedzianego nie ma”. „Wam Chrystus bardziej zaufał” – zwrócił się do nas Ojciec Jan.

Chrystus nie tylko nam, chrześcijanom, ufa, ale także daje łaskę, by Jego ufności nie zawieść. W tym kontekście bardzo istotne było przytoczenie przez Ojca Jana nauki Soboru Trydenckiego, który potępił pogląd, wedle którego niemożliwe jest całkowicie bezgrzeszne życie. Współpraca z Bożą łaską pozwala na wyeliminowanie z życia nie tylko grzechów ciężkich, ale także tych lekkich, nad którymi niekiedy łatwo przejść do porządku dziennego. Dążenie do tego jest naszą powinnością, a zarazem jedynym sposobem na ustrzeżenie ognia płonącego w sercu przez zgaśnięciem – oziębłością, która jest nieuchronną konsekwencją zgody i obojętności na choćby niewielki grzech.

Jak zawsze w seminaryjnych rekolekcjach nie zabrakło rozważań na temat przeżywania kapłańskiego celibatu. Jego istotą i sensem jest niepodzielne, oddane wyłącznie Bogu serce. Jeśli tak, to złamaniem celibatu – jak wskazał Ojciec Jan – są nie tylko wykroczenia przeciwko czystości, ale także m.in. przywiązywanie zbyt dużej wagi do własnego wolnego czasu czy ograniczanie kapłańskiej służby do sztywnych, określonych planem dnia ram. Przeżywanie celibatu zgodnie z jego sensem – jako drogi większej miłości – jest zarówno realizacją przyjętych przez kapłana w dniu święceń zobowiązań, jak i tarczą, która chroni go przed licznymi pokusami, z którymi życie kapłana-celibatariusza się wiąże.

Zwieńczeniem rekolekcji była konferencja poświęcona istocie kapłaństwa, którą jest kapłańska konsekracja. Podobnie jak w trakcie Eucharystii kapłan wyciąga rękę nad chlebem i winem, by je zakonsekrować, tak też biskup wyciąga rękę nad diakonem, aby konsekrować go na kapłana. Konsekrować – a więc oddać go Bogu całkowicie, zmieniając jego istotę i przeznaczenie. Kapłani – można to powiedzieć bez pychy – to zupełnie inna kategoria ludzi. Świadomość tego nie powinna wszelako prowadzić ich do wyniosłości, ale do wdzięczności i uwielbienia Boga, który do tak wielkich tajemnic dopuszcza swoich wybranych i tak wielkim darem ich obdarza.

Piotr Piekart