Dnia 25 października 2017 r. w Auli św. Jana Pawła II w domu przy ul. Podzamcze 8 odbyło się kolejne spotkanie z cyklu Ich Areopag wiary. Tym razem naszym gościem był artysta kabaretowy Mateusz Banaszkiewicz, znany z występów w Kabarecie Młodych Panów.

Był to chyba pierwszy raz, kiedy gościliśmy na Areopagu niedoszłego księdza. Istotnie, niegdysiejszym marzeniem Mateusza Banaszkiewicza było kapłaństwo, a ściślej: bycie misjonarzem. Co więcej, przed laty młody Mateusz, absolwent szkoły średniej, nie poprzestał na samych tylko marzeniach, ale zrobił konkretny krok w stronę ich realizacji, mianowicie wstąpił do zgromadzenia salwatorianów. Po trwającej niespełna dwa lata drodze rozeznał jednak z pomocą ojców duchownych, że jego droga jest inna; wystąpił więc z zakonu i dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci. O swym zakonnym epizodzie mówi: „To był cudowny czas, który bardzo mnie wyciszył i wewnętrznie uporządkował”, nie ma jednak wątpliwości, że powrót do świata był dobrą decyzją – okazało się po prostu, że Pan Bóg chce dla niego czego innego.

Artysta dzielił się świadectwem swojej wiary, życia rodzinnego i doświadczeniami z pracy scenicznej. Mówił w szczególności o kontrowersjach, jakie niekiedy są następstwem twórczości kabaretowej. Zaznaczył wyraźnie, że choć czasem ktoś – czy to ze względu na brak dystansu do siebie, czy to przez jakieś osobiste, trudne doświadczenia – czuje się dotknięty jakimś skeczem, to środowisko artystów kabaretowych wolne jest od pragnienia świadomego obrażania kogokolwiek – jeśli ostatecznie czasem się to dzieje, to ma to źródło w nieświadomości czy niedostatecznej znajomości przez artystów tematu, który w skeczu poruszają. Kwestia zachowywania w twórczości kabaretowej odpowiednich granic jest tą, w której w szczególny sposób wiara naszego gościa daje o sobie znać – to on jest w Kabarecie Młodych Panów tym, który pytany jest przez innych jego członków, czy niektóre żarty mieszczą się w granicach dobrego humoru, czy też poza nie wykraczają.

Mateusz Banaszkiewicz pokazał się jako człowiek bardzo autentyczny. Sam zresztą podkreślił, że prawda jest dla niego bardzo ważna. „Uwielbiam prawdę i żyję w prawdzie” – wyznał. „Nie potrafię kłamać, zawsze mówię prawdę – nawet tę trudną” – dodał w innym miejscu rozmowy. Na wiele pytań odpowiadał w myśl ewangelicznej zasady „tak-tak, nie-nie”. Zapytany na przykład, czy w środowisku scenicznym łatwo jest być osobą wierzącą, odpowiedział: „Mnie jest łatwo”. Choć zasadniczo nie ma życiowego motta, jeśli miałby wskazać jakąś szczególną zasadę, którą kieruje się w życiu, to jest to właśnie ta – poszanowanie dla prawdy.

Jak przystało na człowieka, który swoją pracą wywołuje salwy śmiechu innnych ludzi, artysta w radosny sposób przeżywa swoją wiarę. „Trudno mi sobie wyobrazić chrześcijanina smutnego” – stwierdził. Chrześcijańska radość oczywiście nie oznacza dla niego braku poszanowania dla sacrum czy niechęci do zachowywania stosownej powagi. Swoją religię traktuje poważnie – jednym z wielu znaków potwierdzających ten fakt jest jego częsta lektura Pisma Świętego, które ma ze sobą stale w trasie.

Na koniec spotkania głos zabrał ksiądz rektor Janusz Mastalski. Przyznał, że jest fanem Kabaretu Młodych Panów (zna praktycznie wszystkie jego skecze) i dziękował naszemu gościowi oraz jego kabaretowym kolegom za to, że „uczynili z humoru wartość”. „Humor jako wartość jest uczeniem człowieka dystansu do siebie” – dodał. Podziękował również – także jako familiolog – za cenne świadectwo wspólnej modlitwy rodzinnej, która w tak wielu rodzinach dziś praktykowana niestety nie jest.

Spotkanie zakończyło wspólne odmówienie przez zgromadzonych w Auli modlitwy Pod Twoją obronę, która jest – jak sam przyznał – ulubioną modlitwą Mateusza Banaszkiewicza. Naszemu gościowi dziękujemy za dane nam i wszystkim przybyłym tego dnia do Seminarium świadectwo, i życzymy dalszego rozwoju wiary – radosnej, ale i głębokiej.

Piotr Piekart