Dzisiejsza Ewangelia porusza kwestie bolejących serc. „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Do tego dochodzi niezrozumienie czynów młodego Jezusa. Tym samym, nieustającym zaufaniem zwyciężała przeciwności, począwszy od trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się po zwiastowaniu, aż po śmierć swojego Syna. Gdzie ukryło się błogosławieństwo, które Jej zapowiedziano? Tkwi w Niepokalanym Sercu wraz z mieczem boleści. To serce najbliżej jest Najświętszego Serca Jezusowego, dlatego jak w lustrze odbijają się słowa Pana: „Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje, bo jestem cichy i pokorny sercem”.

Przykładem, który daje Maryja, jest rozważanie Słowa Bożego. To Słowo ma moc, aby przemieniać ludzkie serca. Przemieniać je tak, aby serce chrześcijan było powszechnie znane według słów z księgi Izajasza: „Wszyscy, co ich zobaczą, uznają, że oni są błogosławionym szczepem Pana”.

Serca błogosławionych muszą być radosne. Nie można dać się zredukować do roli cierpiącego za grzechy całego świata. Nie wolno się poddawać w walce o serce niepodzielne dla Niego według przykazania miłości: „będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego…”.

Po czym poznajesz, patrząc na siebie z czyjejś perspektywy, że Twoje serce jest w Panu i że jest radosne? Jak wygląda moje doświadczenie relacji z Matką Najświętszą? Wedle własnego uznania, (może) warto dzisiaj ofiarować swe serce Panu przez ręce Matki Bożej?

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca»? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

(Łk 2, 41-51)

kl. Marek

Komentarze są wyłączone, ale trackbacki i pingbacki są włączone.