Świadectwa

Św. Paweł pisał, że „wiara rodzi się z tego, co się słyszy”. Choć powołanie każdego człowieka jest niepowtarzalne i wyjątkowe, pomocą w rozeznawaniu może być odnajdywanie siebie w historiach tych, którzy zrobili na tej drodze już kilka kroków więcej. Zachęcamy do lektury świadectw kleryków i księży, którzy zapragnęli się nimi podzielić.

Odpust wszystkich Polaków…

25 października 2016

Nikt w Polsce nie zaprzeczy jak wielką postacią był, jest Jan Paweł II, ale to co przeżyłem ostatnimi czasy pozwala mi stwierdzić, że wiem wciąż za mało i w dalszym ciągu nie doceniam jego fenomenu.

Dowiedz się więcej →

Chcę być sobą!

15 kwietnia 2016

Nierzadko ludzie pytają: „Jak znalazłeś swoje powołanie?” Nigdy nie wiem, jak odpowiadać, ponieważ to na pozór łatwe pytanie dotyczy czegoś bardzo fundamentalnego.

Moja historia powołania jest bardzo krótka.

Dowiedz się więcej →

Strzał w „dziesiątkę”

6 grudnia 2013

To jest moje świadectwo, nie żaden traktat teologiczny o powołaniu. Moje świadectwo powołania, nie porwania przez Chrystusa, nie przeznaczenia rozumianego jako konieczność ani tym bardziej zniewolenia, tylko powołania. I nikt nie może powiedzieć: „Niemożliwe, że Bóg właśnie tak do ciebie przemówił, właśnie w taki sposób cię powołuje do pełnienia posługi kapłańskiej w Jego Kościele”.

Dowiedz się więcej →

Medytacje nad ławką widzianą z okna

6 grudnia 2013

Siedziałem na miejskiej, krakowskiej ławeczce. Kilka lat później, spoglądając przez seminaryjne okno, widzę tę samą pamiętną ławkę. Wtedy zegar na Wawelu wybijał popołudniową godzinę. Miało się ku zmierzchowi. Krakowiak przy franciszkanach rzępolił na harmonijce stare szlagiery. Dziś słyszę dwanaście uderzeń – dwunasta. Nocna cisza i oświetlone planty budzą podziw i refleksje. Pora już spać. Wtedy patrzyłem w okno ceglanego budynku. Teraz przez to właśnie okno patrzę na ławeczkę, a na niej – zakochana para. Na ławkę padały ostanie promienie mijającego dnia. Wtedy prosiłem Boga o ten budynek ceglany. Teraz dziękuję Bogu za tę ławeczkę.

Dowiedz się więcej →

Kleryk w Ameryce

22 maja 2013

Mam na imię Przemek. I tutaj zaczyna się problem. Ilekroć się komuś przedstawiam, zawsze następnym etapem rozmowy jest zdziwiona mina oraz słowa: „Psh… what?”. W ciągu ośmiu miesięcy w Stanach Zjednoczonych dorobiłem się kilkunastu imion, będących interesującą galerią zmagań Amerykanów z moim imieniem. Shemeck, Chemek, Shemik, Shemla, Pemek, Shemiq, Pshemla, Przemec – to tylko niektóre z angielskich amerykańskich wersji Przemka.

Dowiedz się więcej →