Plan dnia

Zasady życia wspólnego Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej

Dzień powszedni

  • Wstajemy o godzinie 5:30. Wspólne modlitwy poranne rozpoczynamy w kaplicy o godzinie 6:00. Po nich następuje rozmyślanie i Msza Święta. Po dziękczynieniu wszyscy udajemy się na śniadanie.
  • Czas od godziny 8:00 do 13:00 jest przeznaczony na słuchanie wykładów lub studium indywidualne w pokojach.
  • Anioł Pański i rachunek sumienia o godzinie 13:10. Następnie w ciszy udajemy się na obiad.
  • Codziennie istnieje możliwość przechadzki dla zdrowia i wypoczynku (po obiedzie do godz. 15:00).
  • We wtorki i soboty przechadzka trwa do godziny 16:00. Po świętach wielkanocnych przechadzka sobotnia trwa do godziny 17:45. Na przechadzkę wychodzimy po dwóch z wyjątkiem poniedziałku.
  • W środy istnieje możliwość przyjęcia gości w rozmównicy od obiadu do godziny 14:50.
  • Studium indywidualne w pokojach rozpoczyna się punktualnie o godzinie 15:00. Trwa ono do godziny 18:00 z przerwą od 16:30 do 17:00 (we wtorki i soboty od 16:30 do 18:00).
  • Po przyjęciu sutanny w domu i poza domem alumni noszą strój duchowny. Wyjątek stanowią: praca fizyczna, gry sportowe, dłuższe wycieczki, wyjścia do kina.
  • Czas od 18:15 do 18:45 jest przeznaczony na nabożeństwo lub konferencję.
  • Kolację spożywamy o godzinie 18:45.
  • Po kolacji do godziny 20:00 jest czas na wypełnienie dyżurów (ewentualnie w przerwie studium).
  • Godzina od 20:00 do 21:00 poświęcona jest na zajęcia zespołowe (prace wspólne, zebrania, próby, konferencje, modlitwy wspólnotowe poszczególnych roczników) lub studium indywidualne.
  • O godzinie 21:00 odmawiamy wspólnie w kaplicy Apel Jasnogórski i modlitwę na zakończenie dnia. Od tej chwili rozpoczyna się milczenie religijne, które trwa do śniadania.
  • Przestrzegamy ściśle gaszenie świateł o godzinie 22:00

W niedziele i święta

  • Wstajemy o godzinie 6:30. W kaplicy zbieramy się na wspólne modlitwy i rozmyślanie o 7:00.
  • O godzinie 7:30 uczestniczymy we Mszy Świętej, a po niej udajemy się na śniadanie.
  • Na godzinę 10:00 udajemy się na Mszę Świętą do Katedry Wawelskiej (wszyscy, którzy nie mają innych asyst)
  • O godzinie 12:25 gromadzimy się w kaplicy na rachunek sumienie i „Anioł Pański”. Następnie udajemy się na obiad. Po nim przechodzimy do kaplicy, aby odśpiewać hymn „Ciebie Boga wysławiamy”.
  • Istnieje możliwość przyjęcia gości w rozmównicy od obiadu do 17:00.
  • Program popołudniowy w niedziele i święta układamy indywidualnie, pamiętając o świętości Dnia Pańskiego. Przechadzka do godziny 17:00.
  • O godzinie 17:30 gromadzimy się w kaplicy na wspólne nabożeństwo.
  • Kolacja o godzinie 18:00
  • Modlitwy wieczorne są indywidualne.
  • Przestrzegamy ściśle gaszenia świateł o godzinie 22:00.

Naszej własnej odpowiedzialności pozostawiony jest wybór czasu na obowiązujące każdego alumna codzienne czytanie Pisma Świętego i lektury duchowej, adorację Najświętszego Sakramentu i jego nawiedzenie w ciągu dnia, jak również na modlitwę różańcową i inne zalecane praktyki religijne.

Odwiedziny w pokojach składamy kolegom wyłącznie poza czasem studium i okresem milczenia religijnego. Szanujemy pracę, czas oraz skupienie własne i innych, jak też spokojną atmosferę domu.

Utrzymanie porządku w całym Seminarium jest przedmiotem troski wszystkich jego mieszkańców.

Palący alumni mają wytrwale dążyć do odzwyczajenia się od nałogu. Palenie jest możliwe tylko w miejscu do tego wyznaczonym. W trakcie formacji seminaryjnej nie korzystamy z napojów alkoholowych.

Z osobistego telefonu komórkowego oraz z Internetu roztropnie i dyskretnie korzystamy w chwilach wolnych w godzinach 13:3021:00. Nie korzystamy z prywatnego samochodu.

Sześć lat formacji

Rok I

Na początku wszystko jest nowe – budynek, ludzie, próby oswojenia się z podjętą decyzją. Alumni przez pierwszy rok mieszkają w budynku przy ul. Piłsudskiego 4. Rok pierwszy to trochę mniej zajęć na studiach (od poniedziałku do czwartku), aby można było poświęcić czas na inne zajęcia – warsztaty psychologiczne, wykłady z kultury języka i Katechizmu Kościoła Katolickiego, a także kręgi biblijne i konferencje ojców duchownych. Duży nacisk kładziony jest na poznawanie siebie i rozeznawanie swojego powołania. W wakacje po pierwszym roku oprócz miesięcznej praktyki na swojej rodzinnej parafii alumni pomagają 2 tygodnie jako wolontariusze na oddziałach Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu.

Świadectwo – kl. Jakub Gierczak

Nowe miejsce, nowi ludzie, nowa sytuacja – można powiedzieć całkiem inny świat. Takie odczucia towarzyszyły na pewno wielu z nas, kiedy po raz pierwszy przekraczaliśmy próg budynku przy ul. Piłsudskiego 4.

Pierwsza podniosła chwila miała miejsce już w dzień przyjazdu do seminarium, było to wręczenie suscept w Domu Arcybiskupów Krakowskich, gdzie każdy z nas oficjalnie stał się alumnem. To dodało siły i optymizmu, który tak bardzo był potrzeby po przyjeździe i doświadczeniu pierwszych chwil w seminarium.

Czas rekolekcji wstępnych to wielkie wyzwanie. Zostajemy już sami ze sobą, z naszymi obawami i lękami. Musimy sobie wszystko dokładnie poukładać, spojrzeć w głąb siebie i wyznaczyć drogę pracy nad sobą. Mamy świadomość, że zmiana siebie to przede wszystkim zmiana dla Boga oraz dla drugiego człowieka, a to sprawia, że jeszcze bardziej napełniamy się gorliwością i chęcią tej zmiany. Choć każdy zdaje sobie sprawę, że nie jest to droga łatwa i wymaga wiele modlitwy i wyrzeczeń.

Oddanie telefonu komórkowego na samym początku było czymś trudnym, ponieważ w dzisiejszych czasach telefon jest niczym „druga ręka”. Po pewnym czasie można jednak dostrzec pozytywny wpływ tego kroku, a “pustynia”, na którą trzeba było wyjść ma głęboki sens. Zaczyna się doceniać małe rzeczy, które dawniej nie miały znaczenia. Długo oczekiwany czas wyjazdu na święta, spotkanie z bliskimi dodaje siły na kolejne miesiące formacji. Przyjazd na parafię w nowej roli sprawia, że już nic nie jest takie jak przedtem.

Pierwsza sesja na studiach, stres z nią związany, zdane egzaminy dają znowu wiele radości i energii do jeszcze większej pracy nad sobą. Po sesji – czas na ferie. Czas dzielący święta Bożego Narodzenia i ferie zimowe jest krótki, ale wypełniony wytężoną pracą. Pierwszy rok jest czasem ogromnych zmian, ale i wielu przeżyć, których nikt z nas nie doświadczył wcześniej, jak choćby liturgia Triduum Paschalnego przeżywana w Katedrze na Wawelu z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim. Oprócz tego cotygodniowe wyjścia na Wawel i szereg innych, inspirujących i rozwijających duchowo, wydarzeń oraz wspólnie spędzonych chwil.

Prawdziwym wyzwaniem były praktyki wakacyjne po pierwszym roku w Szpitalu Dziecięcym. Każdy z nas mógł być choć na chwilę z chorymi dziećmi, porozmawiać z rodzicami i tak naprawdę przeżyć prawdziwą formację ludzką. Niekiedy tak bardzo wymagamy od innych i od świata, a o tak mało proszą ci, którym zależy jedynie, by żyć. Z pewnością nie było nikogo, kogo praktyki wakacyjne by nie zmieniły, a pierwszy rok – ten czas niesamowitych chwil i wrażeń – pozostanie w naszej pamięci do końca życia.

Rok II

Na drugim roku otoczenie jest już znane, a klerycy jako starsi koledzy wchodzą w rolę tych, którzy wprowadzają “pierwszaków” w życie seminaryjne. Studia stają się bardziej wymagające – cały rok mija pod znakiem filozofii, oczywiście przy jednoczesnej dbałości o rozwój duchowy. Triduum Paschalne to czas pierwszych zewnętrznych asyst – drugi rok przygotowuje liturgię w Kościele Mariackim, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach i kościele Miłosierdzia Bożego przy ul. Smoleńsk. Praktyki wakacyjne to pierwsze zmagania duszpasterskie – dwa tygodnie pracy z osobami niepełnosprawnymi na wyjazdach lub w ośrodkach stacjonarnych.

Świadectwo – kl. Bartłomiej Pluta

Drugi rok formacji seminaryjnej rozpoczęliśmy już w nowym miejscu, przy ulicy Podzamcze 8. Budynek nie był dla mnie obcy, ponieważ podczas wakacji po pierwszym roku pełniliśmy tam dyżury, a także mieszkaliśmy tam podczas praktyk w szpitalu. Nowe miejsce stawiało nowe obowiązki, ale także nowe przywileje (m.in. posiadanie telefonu komórkowego, laptopa).

Na drugim roku kontynuowaliśmy naukę filozofii, co wymagało od nas większego zaangażowania i planowania czasu, ze względu na większą ilość egzaminów i kolokwiów. Dla mnie studiowanie filozofii nie było łatwe, przynajmniej na początku, ale wraz ze zdobywaniem wiedzy, poznawaniem różnych nurtów filozoficznych, świat filozofii zaczynał intrygować, ciekawić i zachęcać do głębszego poznawania otaczającej rzeczywistości. Szczególnie interesowały mnie wykłady z filozofii przyrody i filozofii religii. Jak wspominałem na początku, drugi rok formacji wiązał się z nowymi obowiązkami. Były to między innymi pierwsze asysty liturgiczne, szczególnie podczas Triduum Paschalnego. Braliśmy udział w przygotowaniu uroczystości w kilku krakowskich kościołach. Był to pracowity, ale przede wszystkim piękny czas przeżywania tych najważniejszych świąt. Formacja duchowa na drugim roku skupiała się wokół poznania samego siebie, swoich emocji, przeżyć. Pomagała w tym seria rozmów z ojcem duchownym. Zastanawialiśmy się także nad współczesnym rozumieniem Kościoła i próbą zdefiniowania własnej wizji. Nie zabrakło także szkoły modlitwy. Ten etap na drodze formacji pomógł mi zweryfikować swoje pierwotne motywacje i wyznaczyć obszary do zmiany.

Mocnym akcentem kończącym drugi rok były dwutygodniowe praktyki polegające na pracy z niepełnosprawnymi na wyjazdach kolonijnych lub w ośrodkach stacjonarnych. Pierwsze próby pracy duszpasterskiej budziły słuszne pytania i obawy, ale dały też ogromne doświadczenie i radość z niesienia pomocy najbardziej potrzebującym. Moje praktyki spędziłem w Głuchołazach, na wyjeździe kolonijnym, gdzie mogłem opiekować się Mateuszem, który cierpiał na porażenie mózgowe. Pomimo swojej niepełnosprawności, mój podopieczny zarażał wszystkich poczuciem humoru oraz dawał okazję do wyrażenia wielkiej wdzięczności Bogu poprzez swój przykład modlitwy. Był to dla mnie niesamowity czas, doświadczenia cierpienia i zarazem wielkiej ufności Bogu. Spotkanie z tymi ludźmi pomogło mi uświadomić sobie, czym jest prawdziwa radość i służba drugiemu człowiekowi.

Rok III

Październik trzeciego roku jest dla kleryka nowym początkiem. Na studiach miejsce wykładów z filozofii zajmuje długo wyczekiwana teologia. To też czas podejmowania licznych inicjatyw duszpasterskich. Grudzień trzeciego roku to kolejny moment przełomowy, bowiem w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny alumni przyjmują strój duchowny, zaś na zakończenie rekolekcji wielkopostnych zostają włączeni do grona lektorów swoich diecezji. Wakacje po trzecim roku to czas wyjazdów wakacyjnych z młodzieżą podczas rekolekcji Ruchu Światło-Życie, Ruchu Apostolstwa Młodzieży czy kolonii Caritas.

Świadectwo – kl. Mateusz Burdyn

Trzeci rok to dla kleryków krakowskiego seminarium przełomowa część formacji. Wiąże się z nim także wybranie seminarium naukowego związanego z pracą magisterską, którą każdy alumn musi złożyć przed diakonatem. Są to jednak sprawy drugorzędne, ponieważ najważniejsza jest duchowość i w tym wymiarze ważne są dwa wydarzenia.

Pierwszy to upragnione przyjęcie zewnętrznego znaku stanu, do którego się przygotowujemy, czyli sutanny. Odbywa się to ósmego grudnia rano w kaplicy seminaryjnej. Na początku, jak co dzień, rozmyślanie, po którym bracia wraz ze starszymi kolegami udają się w specjalnie przygotowane miejsce, gdzie przed założeniem stroju duchownego następuje tradycyjne „obcinanie krawatów”. Te same osoby, które brały udział w tym wydarzeniu, pomagają w zapięciu koloratki samej sutanny. Ponadto trzeci rok w seminarium wiąże się z przyjęciem urzędu lektora, czyli pierwszej, stricte oficjalnej kościelnej posługi, która uprawnia między innymi do pierwszeństwa w czytaniu Słowa Bożego, błogosławienia pokarmów wielkanocnych, ale i zobowiązuje do głębszego rozważania Pisma Świętego.

Przyzwyczajając się do sutanny, klerycy zdają sesję, która jest o tyle trudniejsza w tym roku, że wraz z postępującą formacją, zlecane są coraz to odpowiedzialniejsze zadania w grupie seminaryjnej oraz asysty w krakowskich kościołach. Po zdanych egzaminach można już pojechać na ferie, po których, rekolekcjami, rozpoczyna się kolejny semestr.

Ojcowie Duchowni podpowiadają, że trzeci rok dla alumna to czas, w którym powinna się już klarować decyzja. Pomimo, że jest to dopiero połowa, widać już bardziej zarys, zarówno w nauce, duchowości, stroju, itd. Jest to naprawdę piękny czas, ale również wymagający. Kiedy widzi się siebie w lustrze w sutannie zmienia się perspektywa. To, co wydawało się być odległe, staje się bliską przyszłością. To, co wydawało się kiedyś łatwe, staje się trudne. Decyzja, którą podejmuję, jest dużo dojrzalsza, bardziej odpowiedzialna. Po dwóch i pół roku staje się to, na co czekałem, ten przełom się dokonuje, ale nie jest to oczywisty etap, jak matura po liceum, tylko świadoma i dobrowolna zmiana życia, która wymaga czegoś więcej niż ubrania sutanny. Na trzecim roku formacji seminaryjnej moje serce powinno stać się jeszcze bardziej zjednoczone z Sercem Jezusa.

Rok IV

Gdy cała rzeczywistość seminaryjna jest już “oswojona”, przychodzi rok czwarty. Jego punktem przełomowym jest przyjęcie urzędu akolity, który pozwala alumnom rozdawać Komunię Świętą i zanosić Ciało Pańskie chorym. W dalszym ciągu zaangażowani w duszpasterstwa studiują teologię i starają się postąpić jak najdalej w pisaniu swoich prac magisterskich. Zaczynają też zdobywać doświadczenie jako katecheci, ucząc w ciągu roku tydzień w szkole podstawowej, a wrzesień po IV roku spędzają na wyznaczonej parafii. Praktyką wakacyjną jest udział w pieszej pielgrzymce.

Świadectwo – kl. Wojciech Mikołajek

Pamiętam, że gdy we wrześniu 2015 roku przyjechałem do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, aby rozpocząć tzw. „dni wprowadzające” i tym samym zapoczątkować mój pierwszy rok formacyjny, zapadły mi w pamięć słowa ks. dra Mirosława Smyraka, naszego ojca duchownego, który na jednej z konferencji powiedział, że seminarium to czas „wyjścia na pustynię”. Słowa te jakoś utkwiły mi w pamięci i towarzyszą przez wszystkie lata mojej seminaryjnej drogi. Seminarium zatem jest „wyjściem na pustynię”, a więc odejściem od codziennych spraw, dotychczasowego sposobu życia na miejsceodosobnienia, pustki, a także walki duchowej oraz ascezy, ale przede wszystkim osobistego spotkania, doświadczenia Boga.

Będąc już w trakcie piątego roku formacji seminaryjnej i przygotowując się do przyjęcia święceń diakonatu, spoglądam wstecz na miniony, czwarty rok i dostrzegam, jak bardzo był on dla mnie ważny. Podążając za obrazem „seminarium-pustyni”, można by przyrównać sytuację alumna czwartego roku do sytuacji w jakiej znaleźli się Izraelici po wyjściu z Egiptu, przejściu przez Morze Czerwone i udaniu się właśnie na pustynię. W Księdze Wyjścia możemy przeczytać, jak znużeni i zmęczeni Izraelici narzekali na Mojżesza i Aarona:

Przybyło zaś całe zgromadzenie Izraelitów na pustynię Sin, położoną między Elim a Synajem, piętnastego dnia drugiego miesiąca od ich wyjścia z ziemi egipskiej. I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: «Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę. (Wj 16, 1-3)

Z jednej strony Izraelici spoglądają za siebie. Doświadczając zmęczenia, głodu, zniechęcenia, zaczynają „szemrać”, narzekać. Wracają wspomnieniami do chwil, kiedy byli niewolnikami Egipcjan, a ich ciężka, wyczerpująca praca, prześladowanie jakiego doświadczyli w Egipcie jawią im się jako czas dobrobytu, pomyślności i szczęścia. Z drugiej strony, spoglądając przed siebie, widzą, że przed nimi rysuje się tylko surowy, jałowy krajobraz pustyni. Droga przez pustynię, prowadząca do upragnionej Ziemi Obiecanej, wydaje się jeszcze bardzo daleka, trudna i niebezpieczna. Wśród Izraelitów pojawia się myśl, że cały wysiłek jaki dotąd włożyli w ucieczkę z Egiptu, wszystkie ciężkie doświadczenia i próby jakie musieli przejść, wobec ogromu czekającego ich jeszcze zadania, wydają się być dopiero początkiem. Izraelitów ogarnęło zwątpienie, tak, że wydaje im się, że są skazani na wymarcie…

Obraz wyjścia Izraelitów z Egiptu, ich wyjścia na pustynię, aby dojść do Ziemi Obiecanej, stanowi jeden z lepiej oddających istotę tego, czym jest seminarium. Seminarium jest wyjściem na pustynię, a więc rozstaniem się z bliskimi i przyjaciółmi, pozostawieniem swojego dotychczasowego sposobu życia, zmianą przyzwyczajeń, rezygnacją ze swoich planów, aby wyruszyć w drogę do Ziemi Obiecanej, czyli kapłaństwa. Formacja do kapłaństwa jest przemierzaniem drogi, która wiedzie przez pustynię, a więc przez odosobnienie, trud, wysiłek przemiany samego siebie i walkę duchową, aby dojść do upragnionego momentu święceń.

Patrząc z perspektywy czasu, mogę stwierdzić, że będąc na czwartym roku, pamiętam, że w jakiś sposób doświadczyłem tego samego, czego doświadczyli Izraelici na pustyni. Z jednej strony miałem już za sobą trzy lata formacji, a więc dość długi czas. Wiele zmieniło się w moim życiu, ja sam bardzo się zmieniłem. Jednak ciągle żywe były we mnie myśli o tym, co było wcześniej, przed wstąpieniem do seminarium – aspiracje, marzenia, plany na przyszłość, na szczęśliwe życie, wspomnienia z lat licealnych… Z drugiej strony spoglądając w przyszłość wiedziałem, że przede mną jeszcze długa droga, że zaledwie udało mi się przekroczyć półmetek na drodze do Katedry Święceń. Wiedziałem, że przede mną jeszcze ogrom pracy, zadań do wykonania, a moment święceń wydawał się bardzo daleki.

Zniechęcenie, zmęczenie, przeciążenie pracą były moim, może nie codziennym, ale jednak dość częstym doświadczeniem1.

Asysty liturgiczne, zaangażowanie w duszpasterstwo i odwiedziny chorych, pisanie pracy magisterskiej i studia (choć może w mniejszym stopniu) oraz inne obowiązki seminaryjne – wszystko to, choć wielokrotnie dawało mi wiele radości i szczęścia w myśl słów Chrystusa: „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35), było po prostu męczące, a czasami wyczerpujące. Nieraz zadawałem sam sobie pytania: Skąd brać na to siły? Czy jeszcze dam radę? Czy to nie zbyt wiele do udźwignięcia? Nie byłem w stanie na nie odpowiedzieć. Niemniej na horyzoncie jawił się promyk nadziei, niczym słup ognia oświecający Izraelitom drogę przez pustynię – przyjęcie jednej, szczególnej posługi w Kościele: urzędu akolity.

W zasadzie można chyba powiedzieć, że cały czwarty rok formacji seminaryjnej skoncentrowany jest wokół tego centralnego wydarzenia – przyjęcia posługi akolity. W naszym seminarium zwyczajowo odbywa się ono w Wielkim Poście, po rekolekcjach wielkopostnych (w naszym przypadku było to dziewiątego marca). Pierwsza połowa roku seminaryjnego stanowiła dla nas (dla mnie i mojego rocznika) przygotowanie do tego wydarzenia, zaś druga część była pogłębianiem i umacnianiem łaski otrzymanej przez błogosławieństwo biskupa. Perspektywa zostania akolitą stanowiła punkt orientacyjny, kompas, wyznacznik kolejnego etapu formacji seminaryjnej – przygotowanie się do przyjęcia akolitatu było wewnętrznym motorem popychającym do podążania drogą powołania. Moment nadania urzędu akolity był tą chwilą, na którą każdy z upragnieniem czekał.

Jednak w całym tym procesie w istocie nie chodziło tylko o przyjęcie jakiejś godności czy może lepiej powiedzieć posługi, ani nawet o możliwość zanoszenia Komunii świętej chorym, czy też o pomoc, choć tylko w nadzwyczajnych sytuacjach, w jej rozdawaniu podczas Eucharystii, lecz o Jezusa Chrystusa obecnego w Tajemnicy Eucharystii i mój stosunek do Niego. W zasadzie to Tajemnica Jego sakramentalnej obecności pod postaciami Chleba i Wina była i jest punktem odniesienia na formacyjnej drodze przez czwarty rok. Akolita to przecież nadzwyczajny szafarz Komunii Świętej, a więc ten, który ma zanosić Ciało Chrystusa do tych, którzy Go najbardziej potrzebują, a więc chorych i cierpiących. Nie może tego robić, jeżeli sam nie będzie blisko z Tym, Kogo przynosi. Dla mnie zatem czwarty rok był w zasadzie ciągłym, stopniowym zagłębianiem się w Tajemnicę Eucharystycznej obecności naszego Pana, odkrywaniem na nowo praktyki codziennej Adoracji Najświętszego Sakramentu, osobistej modlitwy w ciszy przed obecnym w Najświętszym Sakramencie Chrystusem. To doświadczenie Jezusa Chrystusa przychodzącego do nas w postaci sakramentalnych znaków, w czasie każdej Eucharystii, która nieustannie trwa i dokonuje się pośród nas, stanowiło dla mnie źródło ciągle nowej siły do przezwyciężania samego siebie i podążania drogą formacji do kapłaństwa.

Niemniej widzę, że jeszcze ciągle, pomimo szczerych pragnień i postanowień, starań i wysiłków, aby rozwijać w sobie ten „charyzmat” dany w momencie przyjęcia urzędu akolity, wiele jeszcze pozostaje do zrobienia, przepracowania, zmiany. Jednak w tym wszystkim wiem, że w mojej wędrówce przez seminaryjną pustynię, w mojej drodze do Katedry Święceń nie jestem sam, lecz jest ze mną Jezus Chrystus. Pogłębiona relacja z naszym Panem obecnym w Najświętszym Sakramencie Ołtarza jest siłą, która pozwala mi wciąż na nowo przezwyciężać szarość dnia codziennego, skłonności do „szemrania”, narzekania, ulegania zniechęceniu (tak jak Izraelici na pustyni) i daje siłę do tego, by się nie poddawać i odważnie postępować na drodze formacji kapłańskiej, wiedząc, że Chrystus jest ze mną i prowadzi mnie, tak jak niegdyś prowadził Izraelitów do Ziemi Obiecanej.

1 Nie chciałbym, aby to, co napisałem zostało odebrane jako wyraz skrajnego pesymizmu. Życie seminaryjne, choć bywa uciążliwe, nie jest jednak tylko przygnębiające, szare i ponure, lecz zawiera w sobie wiele momentów pełnych radości z podążania razem, we wspólnocie, na drodze wiary i powołania, także przez zwyczajne, proste, codzienne rzeczy jak np. wspólna, poranna kawa.

Rok V

Jest to ostatni rok, który w całości klerycy spędzają w seminarium. W listopadzie podczas tygodnia katechetycznego uzupełniają swoje doświadczenie o szkołę ponadgimnazjalną. Miesiąc później podczas obrzędu admissio zostają oficjalnie ogłoszeni przez Kościół jako przygotowujący się do przyjęcia święceń – kolejne miesiące to przede wszystkim czas duchowego przygotowania do święceń diakonatu, które klerycy przyjmują w święto św. Stanisława BM – 8 maja. Jako diakoni zostają skierowani do pracy w swoich diecezjach na cały kolejny rok.

Rok VI

Podczas tego roku diakoni posługują na parafiach, uczą w szkole podstawowej i podejmują obowiązki duszpasterskie. Każdego tygodnia spędzają też dwa dni w Krakowie, aby skończyć studia, obronić na wiosnę pracę magisterską i uzyskać tytuł magistra teologii, wymaganego do zostania księdzem. Tygodniowe rekolekcje w maju przygotowują ich do przyjęcia święceń prezbiteratu, które mają miejsce w ostatnią sobotę maja.

Praktyki wakacyjne

Po całym roku akademickich i duchowych zmagań wakacje są dla kleryków czasem odpoczynku, ale nie tylko. W okresie tym mamy bowiem okazję do przygotowywania się do kapłaństwa w zupełnie inny sposób niż dzieje się to w trakcie roku akademickiego.

Po zakończeniu I roku formacji klerycy odbywają dwutygodniowy wolontariat w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie – Prokocimiu. Jest to bardzo cenne doświadczenie. W szpitalu pomagamy na oddziałach, doświadczając nieraz trudów fizycznej pracy; rozpoczynamy tutaj również naszą formację duszpasterską – uczymy się kontaktu z drugim człowiekiem w różnych, często trudnych sytuacjach. W trakcie tych samych wakacji przez miesiąc pracujemy także na rzecz rodzinnych parafii.

Po kolejnym roku udajemy się na dwutygodniowy wolontariat z grupą osób niepełnosprawnych, którym służymy swoją pomocą i troską.

Wakacje po III roku oznaczają dla (noszącego już sutannę) kleryka wyjazd na rekolekcje z dziećmi i młodzieżą na okres dwóch tygodni. Przez tydzień pełni on też funkcję przewodnika po Katedrze Wawelskiej – poznawszy wcześniej historię tego wspaniałego miejsca, przekazuje tę wiedzę turystom.

Po IV roku formacji alumn (będący już akolitą) udaje się na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy oraz na trzytygodniowe praktyki w (tym razem już nie rodzinnej) parafii; odbywa ponadto praktyki katechetyczne w szkole podstawowej. W trakcie formacji każdy z nas udaje się również na praktyki w szkole podstawowej oraz w szkole średniej.

Pod koniec V roku mają miejsce święcenia diakonatu. Nowo wyświęceni diakoni niedługo potem wyjeżdżają na roczne praktyki do parafii naszych diecezji, gdzie w pełni uczestniczą w życiu lokalnego Kościoła i przygotowują się do przyjęcia święceń kapłańskich.

Płaszczyzny formacji

Formacja ludzka

Dzieło doskonalenia ludzkiej osobowości kandydata do kapłaństwa jest nie tylko postulatem rozumu potwierdzonym przez doświadczenie, lecz także wymogiem, który znajduje najgłębszą i szczególną motywację w samej naturze kapłana i jego posługi. Kapłan powołany do tego, by być “żywym obrazem” Jezusa Chrystusa Głowy i Pasterza Kościoła, powinien starać się odtworzyć w sobie, w miarę możliwości, ludzką doskonałość jaśniejącą w Synu Bożym, który stał się człowiekiem, ujawniającą się szczególnie wyraziście w Jego postawie wobec innych, jak to ukazują Ewangeliści.
Przygotowujemy się do pracy duszpasterskiej. W tej perspektywie, pierwszoplanowym zadaniem formacji naszej osobowości jest zdobycie cech, które pozwolą nam być ludźmi komunii. Staje przed nami Jezus Dobry Pasterz, który wiedział, co kryje się w człowieku [por. J 2, 25; 8, 3-11]. Na Jego wzór powinniśmy nauczyć się odgadywać trudności i problemy bliźnich, ułatwiać spotkanie i dialog, zdobywać zaufanie i nawiązywać współpracę, wyrażać spokojne i zrównoważone sądy.

Istotnym elementem naszej formacji ludzkiej jest wypracowanie pełnej dojrzałości uczuciowej. Pragniemy oddać się na służbę Chrystusowi i Jego Kościołowi w celibacie. Trzeba nam więc podjąć wychowanie do przeżywania płciowości w sposób w pełni osobowy, polegający (…) na szacunku i umiłowaniu czystości jako cnoty, która doprowadza osobę o prawdziwej dojrzałości i uczy ją szanować i rozwijać “oblubieńczy sens” ciała.

Wolność jest wielkim darem i wezwaniem, jakie Bóg stawia przed nami na dowód swego wobec nas zaufania. Wychowanie do wolności i kształtowanie sumienia moralnego są tymi czynnikami formacji ludzkiej, które pozwalają przyjąć i w pełni rozwinąć pokładane w nas Boże zaufanie.

Wspólne przeżywanie formacji seminaryjnej stanowi środek kształcenia charakteru. Nasza postawa wobec braci winna być świadectwem miłości bliźniego przez szczerą życzliwość, uprzejmość, wyrozumiałość, otwarte na wszystkich koleżeństwo i należycie pojętą solidarność, która troszczy się o prawdę i dobro bliźniego, a wobec błądzącego brata każe przestrzegać zasad upomnienia braterskiego.

W Seminarium nie może być miejsca na zarozumiałość, wyniosłość, lekceważenie innych, złośliwość, obmowę, nieodpowiedzialne rozsiewanie niesprawdzonych wiadomości lub złośliwe interpretowanie wydarzeń. Wszystko to niszczy zgodę i pokój, dobrą opinię o Seminarium oraz atmosferę życia seminaryjnego.

Formacja ludzka jest nade wszystko działaniem Boga. Cały jej proces dokonuje się w Duchu Świętym; jest prowadzonym przez Niego dziełem przemiany nas w synów Bożych na obraz Syna jedynego.

Formacja duchowa

Przygotowanie do podjęcia kapłańskiej odpowiedzialności za kontakt ludzi z Bogiem wzywa do nieustannego pogłębiania osobistej zażyłości z Panem, który nas powołuje. Powołanie do kapłaństwa wprowadza nas głębiej w tajemnicę Kościoła, wspólnoty wierzących, słuchających słów Bożych, modlących się i przyjmujących święte sakramenty, miłujących Boga i braci. Jesteśmy wezwani do szczególnej zażyłości ze Słowem Bożym. Powołanie do kapłaństwa zawiera w sobie szczególną misję prorocką.

Przez formację duchową w Seminarium przygotowujemy się do godnego przyjęcia słów obrzędu święceń diakonatu: Wierz w to, co będziesz czytać, nauczaj tego, w co uwierzysz, i pełnij to, czego będziesz nauczać. Odpowiedzią na usłyszane słowo Boga jest modlitwa. Seminaryjna szkoła modlitwy ma wielkie znaczenie apostolskie. Jedno z zasadniczych zadań kapłana, z pewnością nie drugorzędne, polega na tym, że jest on “nauczycielem modlitwy”. Tylko wówczas jednak, kiedy kapłan został uformowany i nadal formuje się w szkole Jezusa modlącego się do Ojca, będzie mógł formować innych w tej samej szkole.

Ogromną rolę w nauce modlitwy na wzór Jezusa odgrywa milczenie. Kształcenie się w sztuce milczenia jest ważnym elementem formacji duchowej.

Nasza szczególna uwaga zwraca się ku świętej liturgii, z której, jak mówi Sobór Watykański II, spływa na nas łaska i z największą skutecznością przez nią dokonuje się uświęcenie człowieka w Chrystusie i uwielbienie Boga, które jest celem wszystkich innych dzieł Kościoła [KL 10]. Stosunek, tak każdego z nas, jak i całej wspólnoty, do sakramentalnych tajemnic, mówi więcej niż słowo o naszej wierze, naszej miłości Boga i powołaniu kapłańskim. Umiłowanie służby Bożej i pełne zaangażowanie w nią jest jednym z wyraźnych znaków powołania.

Cennym darem Jezusa dla Kościoła jest sakrament pokuty. Formacja duchowa w Seminarium dar ten podejmuje i podkreśla jego znaczenie w życiu kandydata do kapłaństwa. Dobre przeżywanie sakramentu pokuty oraz cnota pokuty, praktykowana pod kierunkiem Ojca Duchownego i Spowiednika, dają rękojmię ufności, iż przyszłe posługiwanie kapłańskie alumna będzie ku chwale Bożej i pożytkowi Kościoła.

Formacja intelektualna

Jej celem jest zdobycie obszernej i gruntownej wiedzy filozoficznej a nade wszystko teologicznej. Dzięki niej umacniamy swoją wiarę i przygotowujemy się, by jako kapłani móc należycie przekazywać Ewangelię ludziom współczesnym.

Wiedzę naukową zdobywamy jako studenci Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Z tej racji jesteśmy zobowiązani do przestrzegania wszystkich przepisów tej Uczelni.

Podstawowymi środkami doskonalenia formacji intelektualnej są: czynny udział w wykładach, ćwiczeniach, lektoratach i seminariach naukowych, planowa lektura literatury teologicznej, wreszcie pełne wykorzystanie czasu przeznaczonego na osobiste studium.

Świat współczesny stawia przed duszpasterzami wymagania, które mogą spełnić tylko wtedy, gdy posiadają pełną kulturę właściwą naszym czasom. Przyswojenie jej umożliwiają dziś środki przekazu społecznego (prasa, radio, telewizja) oraz środki i instytucje służące sztuce (film, teatr, muzea, wystawy). Zasady korzystania z tych wszystkich narzędzi kultury zostaną omówione osobno, z uwzględnieniem zarówno osobistej formacji kulturalnej, jak i przygotowania do przyszłej działalności apostolskiej.

Formacja duszpasterska

W miarę zbliżania się do święceń kapłańskich, zajmuje ona coraz więcej miejsca w życiu alumna. Całe kształtowanie alumnów – jak uczy Sobór – winno zmierzać do tego, by na wzór Pana naszego Jezusa Chrystusa wyrabiali się na prawdziwych duszpasterzy [DFK 4]. Decydująca jest zatem wewnętrzna postawa służby dla zbawienia braci; służby ożywionej coraz to większą gorliwością apostolską.

Lata seminaryjne mają dać podwaliny postawy apostolskiej. Dalsza jej krystalizacja będzie następowała w pracy kapłańskiej. W ramach formacji pastoralnej, alumni podejmują pod kierunkiem profesorów i duszpasterzy: pomoc w parafialnej służbie liturgicznej, katechizację, odwiedziny chorych, pracę w duszpasterstwach specjalistycznych (np. głuchoniemych, niepełnosprawnych), zapoznają się z problemami duszpasterskimi w ramach zespołów zainteresowań, współpracują z dziełem powołań kapłańskich i zakonnych w diecezji, zaprawiają się do pracy parafialnej przez praktyki wakacyjne po IV i w czasie VI roku. Wszystkie te poczynania mają na celu wyrobienie wewnętrznej postawy apostolskiej i nabycie koniecznych sprawności duszpasterskich.

Posługi

Młodzi mężczyźni, którzy zdecydowali się odpowiedzieć na Boży głos, wzywający ich do pójścia przez życie drogą kapłaństwa, poprzez wytężoną pracę w wymiarze duchowym, intelektualnym, ludzkim i duszpasterskim, z każdym dniem przybliżają się do upragnionego przez nich dnia – dnia święceń kapłańskich. Z jednej strony jest on celem, do którego zmierza formacja seminaryjna, a z drugiej jest tak naprawdę momentem, w którym wszystko się zaczyna. Zanim jednak dojdzie do dnia święceń diakonatu, czy później prezbiteratu, Kościół stopniowo wprowadza alumnów w posługę dla ludu Bożego, poprzez błogosławieństwo do posługi lektora i akolity. Ważnym momentem na drodze przygotowania do kapłaństwa są także obłóczyny i obrzęd admissio.

Historia

Zanim zatrzymamy się nad tym, czym lektorat i akolitat są dzisiaj, spróbujmy przyjrzeć się jak na przestrzeni wieków były rozumiane te dwa urzędy. W pierwszych wiekach Kościoła, oprócz duchownych, którzy byli wyświęcani dla sprawowania sakramentów, byli obecni również świeccy, którzy ustanawiani specjalnym obrzędem służyli przy ołtarzu i czytali słowo Boże we wspólnocie liturgicznej. Obok posług ściśle związanych z liturgią pełnili także inne, które służyły poszczególnym potrzebom wspólnoty. Z biegiem czasu niektóre z posług, zaczęły być rozumiane jako etapy przygotowania do święceń. Na Zachodzie posługi ostiariatu, lektoratu, egzorcystatu i akolitatu zostały nazwane święceniami niższymi, dla odróżnienia ich od święceń wyższych subdiakonatu, diakonatu i prezbiteratu. W konsekwencji tzw. święcenia niższe zostały zarezerwowane dla tych, którzy przygotowywali się do prezbiteratu i przestały być traktowane jako właściwe sobie posługi, tylko jako „święcenia wstępne”. Niestety doprowadziło to do całkowitej klerykalizacji tych urzędów, pomijając w zupełności rolę wiernych, którą każdy, na mocy wypływającej z chrztu świętego łaski kapłaństwa powszechnego, spełnia w zgromadzeniu ludu Bożego. Potrzeba było dużo czasu, aby zrozumiano, że należy jasno rozgraniczyć czynności liturgiczne na te, które wynikają ze święceń i na czynności Ludu Bożego. W ramach tych ostatnich można je powierzać każdemu, o ile przynależy do Kościoła i potrafi je wypełniać.

W roku 1972 św. Paweł VI dokonał reformy pod tym względem. Przytaczając szereg uzasadnień, głównie poprzez odniesienie do tradycji, Papież rozstrzygnął, że stan duchowny związany zostaje odtąd z przyjęciem diakonatu. Dotychczasowe święcenia niższe mają się nazywać „ministeriami” (posługami). Posługi mogą być udzielane wiernym świeckim, tak, aby nie były zastrzeżone tylko dla kandydatów do sakramentu święceń. Dzisiaj coraz więcej Kościołów lokalnych, zwłaszcza na Zachodzie, wraca do ustanawiania świeckich lektorów i akolitów, niekoniecznie spośród kandydatów do kapłaństwa. Niemniej temat dotyczy formacji seminarzystów, stąd też trzeba podkreślić, że przyjęcie obu tych urzędów jest bardzo ważnym krokiem na drodze do kapłaństwa.

Lektorat

Lektorat jest zaproszeniem do głębszej relacji ze słowem Bożym. Jest to pierwsza posługa, jaką otrzymują alumni od Kościoła podczas formacji. Zadaniem lektorów jest m.in. czytanie słowa Bożego podczas Mszy świętej (z wyjątkiem Ewangelii) oraz wygłaszanie komentarzy liturgicznych. Klerycy-lektorzy mogą m.in. błogosławić pokarmy na stół wielkanocny. Lektorzy są także wezwani do przygotowania wiernych do godnego przyjęcia sakramentów oraz do pomocy w przygotowaniu i prowadzeniu katechezy dorosłych. W zrozumieniu znaczenia ustanowionego lektora we wspólnocie Kościoła może nam pomóc tekst, który biskup kieruje do kandydatów w czasie obrzędu ustanowienia lektora: „Drodzy synowie, Bóg Ojciec objawił misterium zbawienia i dokonał go przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który stał się człowiekiem. On to, po spełnieniu swojego posłannictwa, przekazał Kościołowi obowiązek głoszenia Ewangelii wszystkiemu stworzeniu. Do głoszenia słowa Bożego powołani są przede wszystkim biskupi, prezbiterzy i diakoni. Wy zaś, jako lektorzy słowa Bożego będziecie im pomagali w wypełnianiu tego obowiązku. We wspólnocie ludu Bożego otrzymujecie szczególny urząd. Macie pomagać w głoszeniu wiary, która ma swoje korzenie w słowie Bożym. Będziecie czytali słowo Boże w zgromadzeniu liturgicznym, w zakresie wam zleconym, będziecie wychowywali w wierze dzieci i dorosłych i będziecie ich przygotowywali do godnego przyjęcia sakramentów. Będziecie również głosić orędzie zbawienia ludziom, którzy go jeszcze nie znają.
W ten sposób, przy waszej pomocy ludzie mogą, dojść do poznania Boga Ojca i posłanego przezeń Syna, Jezusa Chrystusa, i osiągnąć życie wieczne. Przekazując innym ludziom słowo Boże, posłuszni Duchowi Świętemu sami je przyjmujcie i pilnie je rozważajcie, abyście w nim znajdowali radość i moc. Waszym codziennym życiem głoście naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”. Należy odróżnić praktykę błogosławienia młodych chłopców do czytania słowa Bożego od posługi lektora. Nie otrzymują oni posługi lektoratu, lecz błogosławieństwo do spełnienia funkcji czytania słowa Bożego w podczas liturgii. W naszej wspólnocie alumni przyjmują urząd lektoratu na roku III.

Akolitat

Drugą z posług, którą Kościół powierza kandydatom do kapłaństwa jest akolitat. Do obowiązków akolitów należy m.in. pomoc w przyjmowaniu darów, przygotowywanie ołtarza do celebracji, rozdzielanie Komunii Świętej oraz puryfikacja (oczyszczanie) naczyń liturgicznych. Poza Mszą świętą, akolita może roznosić Najświętszą Eucharystię do chorych. Może także wystawić Najświętszy Sakrament do adoracji. Tutaj także z pomocą przychodzą nam teksty obrzędu ustanowienia akolitów, które podkreślają rolę akolity w Kościele: „Drodzy synowie, wybrani do służby akolitów, w szczególny sposób będziecie uczestniczyć w posługiwaniu Kościoła, dla którego Eucharystia jest szczytem i źródłem życia, ponieważ dzięki niej lud Boży rozwija się i wzrasta. Macie pomagać kapłanom i diakonom w wykonywaniu ich urzędu, i jako nadzwyczajni szafarze udzielać Komunii świętej wiernym, a także zanosić ją chorym. Przeznaczeni w specjalny sposób do tej posługi, starajcie się głębiej przeżywać Ofiarę eucharystyczną i na jej wzór kształtować własne życie. Starajcie się również zrozumieć duchowe znaczenie i istotę czynności, które będziecie wykonywać, abyście codziennie przez Jezusa Chrystusa składali siebie w Ofierze, jako duchowy dar, przyjemny Bogu. Tak postępując pamiętajcie, że podobnie jak spożywacie z waszymi braćmi jeden chleb eucharystyczny, tak też stanowicie z nimi jedno ciało. Dlatego otaczajcie szczególną miłością Ciało Mistyczne Chrystusa, czyli lud Boży, zwłaszcza słabych i chorych, wypełniając w ten sposób przykazanie naszego Pana, dane Apostołom w czasie ostatniej wieczerzy: „Miłujcie się wzajemnie, jak ja was umiłowałem”. Urząd akolitatu naszym alumnom jest udzielany na roku IV.

Admissio

Bardzo ważnym momentem w czasie formacji w seminarium jest obrzęd admissio. który rozpoczyna bezpośrednią drogę przygotowania do przyjęcia święceń diakonatu i prezbiteratu. W naszym seminarium ma on miejsce na roku V. Sam obrzęd admissio odbywa się w czasie Mszy Świętej po homilii i polega na włączeniu alumnów do grona kandydatów do święceń poprzez dialog oraz modlitwę. W czasie dialogu przełożeni potwierdzają pewność właściwego przygotowania kandydatów. Ważny jest także sposób podjęcia przez alumna decyzji o święceniach. Przełożeni seminaryjni muszę być przekonani, że kandydat do święceń podjął decyzję świadomą, wolną, dojrzałą i popartą niezbędnymi przymiotami. Jeżeli nie ma co do tego wątpliwości, wówczas pada zapewnienie o właściwej formacji duchowej oraz intelektualnej. Obrzęd kończy odmówienie przez biskupa nad kandydatami modlitwy błogosławieństwa.

Obłóczyny

Dla każdego alumna jednym z najradośniejszych dni jest z pewnością przyjęcie stroju duchownego, czyli tzw. obłóczyny. Przyjęcie sutanny jest wyrazem wyrzeczenia się świata i samego siebie po to, aby wziąć na siebie krzyż i naśladować Chrystusa. Stąd też wśród wielu interpretacji czarnego koloru sutanny znajdziemy wyjaśnienie, że jest to symbol „śmierci” dla świata (por. Ga 2,20). Sutanna jest jednocześnie wyrazem wielkiego zaufania Kościoła do młodego człowieka, który – choć nie jest kapłanem – będzie postrzegany jako osoba duchowna. Przyjęcie sutanny w naszym seminarium ma miejsce na III roku.

Każdy z powyższych momentów jest wyjątkowy i przybliża do dnia święceń. Stanowią one jednak tylko zwieńczenie etapów formacji. To w codzienności kształtujemy nasze serca na wzór Serca Jezusa, aby stawać się coraz bardziej gotowymi do oddania się Bogu w Kościele.