Święty Jan Paweł II

„Moi drodzy, musicie pamiętać o tym, co powiedziałem księżom krakowskim, że czuję się stale kapłanem archidiecezji krakowskiej. Bo to jest prawda; stałem się bowiem kapłanem krakowskim w archidiecezji krakowskiej, w Kościele krakowskim. Jeżeli stałem się kapłanem w Kościele krakowskim, to dzięki temu, że przeszedłem seminarium krakowskie. Przynależę więc też do seminarium krakowskiego i mam prawo do was, a wy do mnie. Przynależę w tym znaczeniu, że seminarium krakowskie mnie przygotowało do kapłaństwa. To jest wielka rzecz, przygotować człowieka do kapłaństwa. Okres, w którym to się działo w moim życiu, był okresem szczególnym, wyjątkowym. Przeszedłem przez seminarium bardzo nietypowe. Gdyby ktoś zapytał, czy mam za sobą sześć lat seminarium, to trzeba by się mocno zastanowić, jakich lat. W każdym razie seminarium jest przygotowaniem do kapłaństwa i mnie do kapłaństwa przygotowało seminarium krakowskie, za co mu jestem wdzięczny”

(słowa Jana Pawła II do alumnów Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Krakowie, 23 czerwca 1983 roku)

„Tu, w tym mieście, Wadowicach, wszystko się zaczęło”

św. Jan Paweł II

Święty, którego kochali wszyscy. Zaskarbił sobie sympatię dzieci i młodzieży, chorych i starszych, ubogich i zajmujących ważne stanowiska państwowe. Jan Paweł II – choć nie ma go już wśród nas,
to jednak ciągle jest obecny w naszych sercach. Tego wybitnego człowieka wydała polska ziemia,
a dokładniej – Archidiecezja Krakowska. Przyszedł na świat 18 maja 1920 roku w Wadowicach.
Od najmłodszych lat cechował się wielką pobożnością i zadziwiającą bystrością umysłu. Dom rodzinny, jak wspominał po latach, stanowił dla niego przygotowanie do seminarium. Zarówno wychowanie religijne odebrane przez matkę, jak i później – po jej śmierci – przykład gorliwej modlitwy ojca, były dla młodego Karola wezwaniem do dojrzałego traktowania swojej wiary. Kontakt Karola Wojtyły z Kościołem trwał nieprzerwanie poprzez ministranturę w Wadowicach, krąg Żywego Różańca na Dębnikach w Krakowie, lekturę dzieł św. Jana od Krzyża.

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”

Mk 1,17

Powołanie kapłańskie rosło w duszy młodego Karola. Nie odkrył go jednak od razu. Bezpośrednio po maturze zwyciężyło w nim zamiłowanie do literatury, dlatego też w październiku 1938 roku rozpoczął studia polonistyczne. Dopiero 4 lata później, po wybuchu II wojny światowej, pracy w kamieniołomie i w oczyszczalni sody oraz po śmierci ojca, wstąpił do krakowskiego seminarium. Przez 2 lata Wojtyła uczestniczył w tajnych wykładach Wydziału Teologicznego UJ, a od września 1944 roku do 18 stycznia 1945 roku, aby zapobiec aresztowaniu przez faszystów, przebywał w pałacu biskupim księdza Metropolity Adama Stefana Sapiehy. Istnienie seminarium było zakazane przez Niemców, dlatego życie młodego Karola nieustannie znajdowało się w niebezpieczeństwie.

„Każde powołanie niesie ze sobą także wezwanie do świętości”

św. Jan Paweł II

Powyższe słowa doskonale obrazują życie Karola Wojtyły i nieustanny cel, do którego dążył- świętość. Swoją mszę prymicyjną odprawił 2 listopada 1946 roku w Katedrze Wawelskiej, w krypcie
św. Leonarda. Jak sam wspomina, był to wyraz szczególnej więzi z historią narodu i z samą katedrą. Tą więź rozwijał przez lata swojego kapłaństwa, a potem biskupstwa. Wracał tutaj też już jako papież. Wiele można pisać o Janie Pawle II, o jego związku z naszym seminarium i elacji, jaka łączyła go
z ziemią krakowską.

„Człowiek jest wielki nie przez to, co ma, nie przez to, kim jest, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”

św. Jan Paweł II

Homo viator. Papież – pielgrzym.  To tylko niektóre określenia, które przypisuje się Janowi Pawłowi II w czasie trwania jego pontyfikatu. Dlaczego? Głównym wykładnikiem pontyfikatu Wojtyły były pielgrzymki. Swoją pierwszą podróż apostolską odbył w styczniu 1979 roku do Meksyku oraz kilku krajów Ameryki Południowej. Papież odbył łącznie 104 pielgrzymki zagraniczne, odwiedzając wszystkie zamieszkane kontynenty. W wielu miejscach, które odwiedził, nigdy przedtem nie postawił stopy żaden papież. Był m.in. pierwszym papieżem, który odwiedził Wielką Brytanię (od roku 1534 Kościół Anglii nie uznaje władzy zwierzchniej Stolicy Apostolskiej), jest też pierwszym w historii papieżem, który odwiedził Biały Dom oraz był pierwszym papieżem, który odwiedził Sejm RP. W czasie swojej posługi zwracał szczególną uwagę na respektowanie i przestrzeganie praw człowieka, wolności religijnej oraz godności osoby ludzkiej. W listopadzie 1979 odwiedził Turcję spotkając się wówczas z patriarchą Cerkwi prawosławnej. Uważa się, że był to pierwszy krok w stronę budowania ekumenizmu, który zajmował również ważne miejsce w czasie trwania jego pontyfikatu. Papież- Polak mocno był związany ze swoim rodzinnym krajem. Nic więc dziwnego, że częstym obiektem jego pielgrzymek, była Polska. W czerwcu 1979 roku udał się w pierwszą pielgrzymkę do Polski, gdzie padły słynne później słowa: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Polskę odwiedził łącznie 8 razy. Głoszone przez niego nauki mocno przyczyniły się do późniejszych transformacji ustrojowych w europejskich państwach bloku wschodniego. W grudniu 1981 roku Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny, co doprowadziło do represji wobec członków „Solidarności”, z którymi Karol Wojtyła sympatyzował. W tym okresie Jan Paweł II często prowadził prywatne rozmowy z władzami polskimi i radzieckimi. Po tych wydarzeniach zmiany ustrojowe rozpoczęły się w innych państwach, m.in.: aksamitna rewolucja na Czechosłowacji, Trójkątny Stół na Węgrzech czy Okrągły Stół w Bułgarii. W tym czasie, ówczesny przywódca ZSRR, Michaił Gorbaczow odwiedził Jana Pawła II w Watykanie, jako pierwszy władca tego kraju w historii. Co ciekawe, dwa lata później, kiedy Gorbaczow był już prezydentem, Związek Radziecki rozpadł się. Warto wspomnieć i zauważyć, że podczas swojego pontyfikatu Jan Paweł II beatyfikował i kanonizował o wiele więcej osób niż jakikolwiek jego poprzednik. Ogłosił błogosławionymi w sumie 1338 ludzi, a świętymi 482 osoby. Pontyfikat Jana Pawła II uznawany jest za najdłuższy, po pontyfikacie św. Piotra i bł. Piusa IX. Był papieżem przez 26 i pół roku.

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”

Łk 1,37

13 maja 1981 roku, podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Rzymie o godzinie 17:19, Jan Paweł II został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Ağcę. Jak ustalono, chwilę wcześniej Ali Ağca mierzył w jego głowę, jednak Jan Paweł II schylił się wtedy do małej dziewczynki i wziął ją na ręce. Zamachowiec opóźnił oddanie strzału pewnie dlatego, że dziewczynka, którą papież trzymał na rękach, lekko przysłoniła go, co uniemożliwiło zamachowcowi dokładne wycelowanie. Papież wierzył, że swoje ocalenie nie zawdzięczał tylko szczęściu – wyraził to słowami: „Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę”. Zamach miał miejsce 13 maja, podobnie jak pierwsze objawienie Matki Boskiej w Fátimie w roku 1917, dlatego, gdy zdrowie Karolowi Wojtyle na to pozwoliło po przejściu operacji, w ramach dziękczynienia Matce Bożej za ocalenie życia, udał się w podróż do Fatimy.

Pozwólcie mi iść do domu Ojca”

św. Jan Paweł II

Nasz wielki Rodak odszedł do domu Ojca 2 kwietnia 2005 roku. 27 kwietnia 2014 roku odbyła się kanonizacja Jana Pawła II pod przewodnictwem papieża Franciszka. Niech te wybrane wątki biograficzne będą zachętą do zgłębiania bogatego życiorysu naszego Rodaka.

Na zakończenie niech jeszcze raz wybrzmią słowa, które papież skierował do alumnów naszego seminarium w 1983 roku:

„wszystkim wam życzę, żeby to seminarium, które, tak jak cały Kościół krakowski, ma wielkie tradycje, przygotowało was dobrze do kapłaństwa; żebyście znaleźli swoją drogę, żebyście się na tej drodze umocnili i żebyście na tę drogę weszli — bo seminarium jest wchodzeniem na drogę, a wejściem na drogę jest już samo kapłaństwo”.

św. Jan Paweł II

Święty Janie Pawle II – módl się za nami!

Błogosławiony Piotr Dańkowski

„Bóg jest pierwszym źródłem radości i nadziei człowieka”

św. Jan Paweł II

Piotr Dańkowski urodził się 21 czerwca 1908 roku w Jordanowie. Ponad tydzień później został ochrzczony w rodzinnej parafii, otrzymując imię patrona dnia, czyli św. Piotra. Jego rodzice Jan i Anna posiadali niewielkie gospodarstwo rolne, jego ojciec był dodatkowo szewcem.

„Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami”

Adam Mickiewicz

Piotr Dańkowski po ukończeniu szkoły powszechnej w Jordanowie, rozpoczął naukę w gimnazjum, w Nowym Targu. Po zdanej maturze w 1926 roku, został alumnem naszego krakowskiego seminarium. Dańkowski należał do uzdolnionych studentów, uzyskując z egzaminów wyniki dobre i bardzo dobre. Nad formacją duchową młodego alumna czuwał ojciec duchowny – ks. Czesław Lewandowski ze zgromadzenia Księży Misjonarzy, który, co warte zauważenia, był również kierownikiem duchowym św. Brata Alberta oraz służebnicy Bożej- matki Bernardyny Jabłońskiej, współzałożycielki Albertynek.

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”

J 14.6

W czasie pobytu w seminarium, a potem w życiu kapłańskim, aż do 1940 r., ksiądz Piotr prowadził ,,Dziennik duszy”, który jest świadectwem jego codziennych zmagań w dążeniu do świętości. Święcenia kapłańskie przyjął dnia 1 lutego 1931 roku w kolegiacie akademickiej św. Anny w Krakowie, z rąk ks. Arcybiskupa Adama Stefana Sapiehy. Był bardzo gorliwym oraz cenionym kapłanem, o czym świadczy jego posługa jako wikariusza. W Suchej Beskidzkiej był cenionym katechetą oraz zajmował się Strażą Honorową NSPJ, bractwami stanowymi, kółkiem ministrantów.
W Zakopanem pełnił funkcję wikariusza, katechety oraz spowiednika Sióstr Albertynek na Kalatówkach. Jego wybitnych kazań słuchała z upodobaniem inteligencja zakopiańska. Angażował się również w pracę społeczną. Był znany szeroko z wielkiej gorliwości duszpasterskiej i oddania ludziom, zwłaszcza biednym.

“Za wojnę są odpowiedzialni nie tylko ci, którzy ją bezpośrednio wywołują, ale również ci, którzy nie czynią wszystkiego co leży w ich mocy, aby jej przeszkodzić”

św. Jan Paweł II

Życie ks. Piotra przypadło na czas wybuchu II wojny światowej. Po wybuchu wojny, ks. Dańkowski wstąpił do tajnej organizacji podziemnej przyjmując pseudonim „Jordan”. W swoim mieszkaniu na wikarówce posiadał aparat radiowy i prowadzili nasłuch, którego z bratem Stanisławem sporządzali komunikaty. Razem z bratem zajmowali się również kolportażem prasy konspiracyjnej. Jednocześnie ks. Piotr pomagał tym wszystkim, którzy próbowali przez Zakopane przedostać się na Zachód: wypisywał świadectwa chrztu, na podstawie których wyrabiano niemieckie dokumenty tożsamości, zezwalające na pobyt na terenie Podhala. Pomimo ostrzeżeń i zagrożenia, nie skorzystał jednak z możliwości uratowania swojego życia, świadomie decydując się na pozostanie oraz dzielenie losu współbraci.

„Nie liczy się, co robimy ani ile robimy, lecz to, ile miłości wkładamy w działanie”

Matka Teresa z Kalkuty

Został aresztowany 10 maja 1941 roku i był poddawany przesłuchaniom w katowni Podhala „Palace”. Jak wspominał współwięzień z „Palace”, Sedlaczek: „w czasie chłodnych wiosennych nocy w piwnicy, gdy więźniowie spali zziębnięci na betonie, ks. Piotr dzielił się swoją sutanną jako okryciem”. Z końcem grudnia 1941 r. został deportowany do obozu Auschwitz- Birkenau i otrzymał numer 24529. Pracował przy kopaniu rowów kanalizacyjnych, kopiąc zamarzniętą ziemię przy dwudziestostopniowym mrozie. Zachował jednak niezwykły optymizm, dodawał innym otuchy, często nucił pieśni religijne.

„Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą(…)”

J 15,20

Niezłomność ks. Piotra i wielka wiara, którą żył, sprawiły, że był poddawany szykanom oraz znęcaniu. Niskiego wzrostu, szczupły, wycieńczony pracą ponad siły i słabym odżywianiem nie radził sobie z łopatą. Pewnego wieczoru ks. Piotr zwierzył się swojemu koledze, że kapo kazał mu kopać grób dla siebie oraz bił go tylko za to, iż był księdzem.
W Niedzielę Palmową kapo zapowiedział mu Drogę Krzyżową na Wielki Tydzień. Błogosławiony ks. Piotr poniósł ciężką belkę świadectwa o Chrystusowej miłości przez zło, cierpienia i poniżenia. Zmarł z kłodą na ramionach w Wielki Piątek 1942 roku, w baraku obozowym, żegnając się ze swoim kolegą słowami: “Do zobaczenia w niebie!”. Jego ciało spalono w obozowym krematorium.

„Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!”

Kpł 19,2

13 czerwca 1999 roku papież Jan Paweł II wyniósł do grona błogosławionych ks. Piotra Dańkowskiego wraz z innymi 107 męczennikami II wojny światowej. Bł. Ks. Piotr jest patronem powołań kapłańskich w naszej archidiecezji i wzorem do naśladowania dla nas- alumnów przygotowujących się do przyjęcia święceń prezbiteratu.

Błogosławiony Piotr pozostaje wspaniałym przykładem miłości chrześcijańskiej oraz kapłańskiej do bliźnich na wzór Chrystusa – Najwyższego Kapłana i Dobrego Pasterza, który „oddaje życie za swoje owce”.

Błogosławiony Piotrze Dańkowski – módl się za nami!

Błogosławiony Władysław Bukowiński

„Nie tylko słowem głosił miłość, ale czynem praktykował na co dzień…”

Więzień gułagu, duszpasterz zesłańców, pierwszy duchowny katolicki w Karagandzie, człowiek Kresów… O kim mowa? O Władysławie Bukowińskim, beatyfikowanym 11 września 2016 roku w katedrze Matki Bożej Fatimskiej – Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie z rąk kardynała Angela Amato, ówczesnego prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, którego wspomnienie liturgiczne obchodzimy 20 czerwca każdego roku.

Dzieciństwo i młodość

Urodził się 4 stycznia 1905 roku w Berdyczowie w pobożnej rodzinie Cypriana Józefa Bukowińskiego i Jadwigi Scipio del Campo, pochodzącej ze spolszczonej rodziny włoskiej. Swoje dzieciństwo młody Władysław spędził we wsi Hrybieniówka na Ukrainie. W wyniku bolszewickiej nawałnicy wraz z rodziną musiał siłą opuścić rodzinne strony. Dzięki swojej determinacji, na którą już od młodości zwracali uwagę jego najbliżsi ukończył z wyróżnieniem Polską Szkołę Nauk Politycznych przy Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Będąc emigrantem nigdy nie wyparł się swoich korzeni. Należał do Akademickiego Koła Kresowego, będąc przez dwie kadencje jego prezesem. Ponadto w latach 1925-1926 był redaktorem czasopisma „Czas”.

Boże wezwanie

Władysław po ukończeniu studiów długo zastanawiał się nad wyborem właściwej drogi życiowej. Głos powołania kapłańskiego był owocem rozmowy z jednym z kleryków Krakowskiego Seminarium Duchownego, do którego w konsekwencji postanowił wstąpić w roku 1926. Jako kleryk wyróżniał się pracowitością i zaangażowaniem. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk ówczesnego metropolity krakowskiego abp. Adama Stefana Sapiehy 28 czerwca 1931 roku. Swoją msze prymicyjną odprawił w Kościele Wszystkich Świętych w Rudawie. Następnie przez lata sprawował funkcję katechety i wikariusza w parafiach w Rabce oraz Suchej Beskidzkiej.

Deportacja

Po latach pracy w Polsce w wyniku zmian politycznych i wybuchu II wojny światowej na prośbę biskupa łuckiego Adolfa Szelążka kapłan zostaje proboszczem katedry w Łucku oraz wykładowcą Łuckiego Seminarium Duchownego. W 1940 roku w jego powołaniu przychodzi pierwszy kryzys – za swoją aktywność religijną zostaje aresztowany przez NKWD i skazany na 8 lat łagrów. Jedynie cud sprawił, że Bukowińskiemu w tamtym czasie udało się uniknąć śmierci. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, gdy front zbliżał się w szybkim tempie, NKWD rozpoczęło likwidowanie więzienia w Łucku przez masowe rozstrzeliwanie więźniów. Razem z innymi więźniami miał zostać 23 czerwca 1941 rozstrzelany przez NKWD, lecz w czasie egzekucji kula minęła jego ciało nie robiąc mu nawet najmniejszej krzywdy. Nawet w tak tragicznym położeniu pamiętał o swoim powołaniu. Leżąc na dziedzińcu więziennym pod kulami udzielał rozgrzeszenia swoim sąsiadom. Gdy wkroczyli Niemcy, wrócił do swych obowiązków proboszcza katedralnego.

To jednak nie był koniec represji skierowanych w jego stronę. W latach 1945 – 1954 był więźniem radzieckich obozów pracy w Kijowie, Dżezkazganie oraz Czelabińsku. Pomimo wyczerpujących warunków, głodu i ciężkiej pracy znajdował siłę na potajemne sprawowanie sakramentów, odwiedzanie chorych w więziennych łagrach, rozmowy czy wykładanie historii Polski. W sumie w łagrach i więzieniach spędził 13 lat, 5 miesięcy i 10 dni.

„Ustawiczny domokrążca…”

Po zakończeniu odbywania kary został karnie przeniesiony do Karagandy, gdzie pracował jako stróż na budowie. To jednak nie przeszkadzało mu w podjęciu skrytej działalności duszpasterskiej. Jako pierwszy ksiądz katolicki na terenie Karagandy potajemnie odprawiał msze święte w prywatnych domach, prowadził katechezę, spowiadał, pomagał ubogim. O tym okresie swojego życia pisze w sposób następujący: „ Jestem ustawicznie domokrążcą. Nie urządzam żadnych większych nabożeństw u siebie w domu, bo bardzo łatwo władze mogłyby mnie oskarżyć o nielegalny kościół. (…) Całe moje duszpasterstwo odbywa się w cudzych domach….” Swoją posługą codziennie narażał się na utratę życia. Zgodnie z Sowieckim rozporządzeniem i wydanym przez nich dekretem w przestrzeni publicznej nie miały prawa istnieć żadne oznaki katolicyzmu. Za złamanie tego przepisu groziła śmierć. Prawo zabraniało między innymi katechizowania młodzieży poniżej 18 roku życia, co nieustannie i skutecznie łamał ksiądz Władysław Bukowiński.

Spotkanie ze świętością.

To na zesłaniu napisał zbiór wykładów o historii Polski zatytułowany „Historia jest nauczycielkę życia”, który był nielegalnie rozpowszechniany wśród zesłańców. Kiedy po zakończeniu II wojny światowej pojawiła się okazja do powrotu do Polski Bukowiński stanowczo odmówił. Jak sam wspominał w swoich pamiętnikach pragnął umrzeć na ziemi do której zesłał go Bóg. Pogarszający się stan zdrowia zmusił go jednak do powrotu do Polski. To wtedy miał okazje poznać ówczesnego biskupa krakowskiego Karola Wojtyłę. Pod koniec życia Bukowiński postanowił powrócić do Karagandy, gdzie zmarł 3 grudnia 1974 roku. Jego grób znajduje się w kościele pw. św. Józefa w Karagandzie.

Najlepszym dowodem jego człowieczeństwa pomimo uwłaczających ludzkiej godności warunków więziennych niech będzie cudem ocalałe wspomnienie jednego ze współbraci: „W tym piekle zła, niesprawiedliwości, krzywdy, bólu i cierpienia szukałem człowieka – wzoru dla siebie. (…) Nie tylko słowem głosił miłość, ale czynem praktykował na co dzień. Pomagał innym nosić drzewo, dzielił się skromną porcją chleba, oddawał innym cieplejszą bieliznę, nie patrząc na narodowość lub pochodzenie…”. Niech postawa tego niezłomnego kapłana dodaje nam odwagi w czasach próby i trudności, a szczególnie braciom z rocznika IV którym patronuje błogosławiony ksiądz Władysław Bukowiński.

Błogosławiony Władysławie Bukowiński – módl się za nami!

Święty Józef Bilczewski

„Dziecko jest pięknem ludzkiego bytowania. Jest pięknem!”

św. Jan Paweł II

Osoba Józefa Bilczewskiego budziła i budzi wielkie zainteresowanie, zarówno w kraju jak oraz za granicą. Uznany został przez wielu historyków za dzielnego Męża Kościoła i wiernego orędownika sprawy niepodległości Polski. Ten wielki Polak przyszedł na świat 26 kwietnia 1860 r. jako syn Franciszka i Anny w miejscowości położonej niedaleko Bielska- Białej oraz Kęt- Wilamowicach.

„Ile mądrości jest we wszystkim, co dzieje się pod niebem!”

Koh 1,13

Józef Bilczewski od samej młodości wykazywał wielkie zamiłowanie do nauki. Jak zatem przebiegała edukacja tego przyszłego arcybiskupa? Szkołę ludową w swojej rodzinnej miejscowości ukończył w 1871 roku. W 1892 odbył czwartą klasę normalną w Kętach i w tym samym roku kontynuował naukę gimnazjalną w Wadowicach. Egzamin dojrzałości odebrał z odznaczeniem, w dniu 13 czerwca 1880 r. Był to bardzo ważny moment w jego życiu… Jednak to nie był koniec rozstania z nauką.

„Największy dar, jaki Bóg może dać rodzinie, to powołanie do kapłaństwa”

św. Jan Bosko

Po zdaniu egzaminu dojrzałości, młody Józef podjął decyzję wstąpienia do Seminarium Duchownego w Krakowie. Dał się poznać jako bardzo uzdolniony student oraz pracowity kleryk, bardzo zatroskany o formację duchową i intelektualną. Różne trudności, z którymi się zmagał na drodze do kapłaństwa, nie przeszkodziły młodemu alumnowi w zdobywaniu wiedzy, z przedmiotów filozoficznych i teologicznych. Studia ukończył z wynikiem celującym oraz odznaczeniem.

„Duch Pański spoczywa na mnie, ponieważ mnie namaścił i posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę..”

Łk 4,18

Ważnym wydarzeniem w życiu młodego Józefa Bilczewskiego było przyjęcie święceń kapłańskich. Udzielił mu ich ks. Albina kard. Dunajewski 6 lipca 1884 roku. Tydzień później, w swojej rodzinnej miejscowości sprawował pierwszą mszę prymicyjną. Mimo tej podniosłej chwili, życie Józefa nie było obdarzone beztroskością, bowiem w tym okresie nasiliły się jego problemy zdrowotne. Nie zniechęciły one młodego serca, oddanego Bogu, by z woli ks. kard. Albina Dunajewskiego kontynuować studia na stopniu doktorskim w Rzymie, a rok później w Paryżu.

„Proście więc Pana żniwa żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”

Łk 10, 2b

Ksiądz Józef Bilczewski został nagrodzony za swoją ciężką pracę i wysiłek intelektualny. 21 czerwca 1900 roku zostaje mianowany rektorem Uniwersytetu Lwowskiego, a ponad cztery miesiące później nominowany przez cesarza Franciszka Józefa I na arcybiskupa we Lwowie. Abp Bilczewski na progu swych rządów pasterskich w Archidiecezji Lwowskiej, niezmiernie jasno i zobowiązująco ujął program swej pracy: „oddanie się całopalne za sprawę Kościoła Świętego”. Cóż więcej można dodać… Te słowa mówią same za siebie.

„(…) i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”

Mk 16,15

Drogowskazem dla metropolity Bilczewskiego była Ewangelia, ciągła łączność ze Stolicą Apostolską, sprawiedliwość i Dekalog. Program odrodzenia duchowego, rozkrzewiania wiary katolickiej w sercach i umysłach pragnął realizować w każdych okolicznościach – zarówno tych sprzyjających jak i w trudnościach, które sprawiały często władze zaborcze. Jedną z największych trosk abp Bilczewskiego był brak kapłanów, z powodu którego wiele kościołów i szkół archidiecezji nie miało dostatecznego dostępu do nauki oraz wychowania Kościoła. Szczególną uwagę zwracał na wychowanie duchowieństwa, jego walory moralne i intelektualne, umiłowanie świętości, a także nauki. Warto zauważyć jego nieoceniony wkład w organizację struktur diecezji oraz poszczególnych parafii.

„Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”

Mk 12,28

Przez pogłębienie wiary i znajomości katechizmu, zbliżał ludzi do sakramentu pokuty oraz Eucharystii. Wielką miłością otaczał robotników, wspierając ich duchowo i materialnie. Arcybiskup Bilczewski był wielkim patriotą. Kształtując wśród rodaków postawy patriotyczne, poświęcał cały swój czas pracy duszpasterskiej, nawiązując do wartości historyczno-kulturowych narodu. Twierdził, że miłość Ojczyzny oparta jest na miłości Boga.

„Jest czas rodzenia i czas umierania”

Koh 3,1b

20 marca 1923 roku abp Józef Bilczewski zmarł we Lwowie, w opinii świętości. Kanonizacja tego wielkiego kapłana oraz patrioty odbyła się za sprawą Ojca Świętego Benedykta XVI w Rzymie, dnia 23 października 2005 roku.

Zarówno wielkość jak i świętość Józefa Bilczewskiego niewątpliwie podkreślają słowa wypisane na jego grobie: „Mąż wielkiego ducha, człowiek nauki, bohaterskiego serca, gorliwy naśladowca bł. Jakuba, najczulszy pasterz swej trzody zasłużony dla Ojczyzny”. Niech pobudzają nas one do umiłowania Boga, Ojczyzny oraz prawdy.

Święty Józefie Bilczewski – módl się za nami!