I

Rok propedeutyczny był dla mnie zaskoczeniem, ponieważ wcześniej nie słyszałem o takim czymś. Na początku podchodziłem do tego bardzo sceptycznie, ale już po pierwszym miesiącu zacząłem dostrzegać jego plusy.
Przebywanie w swego rodzaju „odosobnieniu od świata” pomogło mi zebrać myśli i wejść głębiej w życie modlitewne. Był i nadal jest to czas, w którym udaje mi się poukładać pewne sprawy w moim życiu. Intensywnie też rozeznaję swoje powołanie i myślę, że dzięki temu, mam większą pewność tego, czego Pan Bóg ode mnie chce. Jestem wdzięczny za ten rok!
Filip Rzymanek
II

Informacja o etapie propedeutycznym wzbudziła we mnie bardzo pozytywne emocje. Po maturze chciałem zacząć studia, aby dać sobie rok na zastanowienie i przemyślenie: „Czy kapłaństwo to moja droga?”. Gdy dowiedziałem się, że w seminarium Archidiecezji Krakowskiej jest planowany pierwszy w historii etap propedeutyczny, pomyślałem: „ten rok spadł mi z nieba”. Po upływie tych kilku miesięcy, mogę śmiało stwierdzić, że ten czas spędzony w Zembrzycach był mi bardzo potrzebny. Pozwolił mi lepiej poznać samego siebie, moje mocne strony, ale także słabości. Cieszę się również, że przez ten czas mogłem rozwinąć się w sferze duchowej oraz intelektualnej, czego efekty nie tylko sam zauważam, ale także moi bliscy. Jestem wdzięczny Bogu za ten czas, za ludzi których tutaj spotkałem – szczególnie osoby starsze oraz uchodźców, którym posługiwaliśmy w Domu wczasowo-rehabilitacyjnym prowadzonym przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Nie wiem, jak Bóg dalej pokieruje moim życiem, ale jestem pewien tego, że rok propedeutyczny bardzo pozytywnie wpłynął na moją wiarę, kontakt z Bogiem i drugim człowiekiem.
Kacper Białożyt
III

Wiadomość o dodatkowym roku, który zwie się „etap propedeutyczny”, była to dla mnie zaskakująca i dość niepokojąca. Dziś rozumiem, że nie ma się czego lękać.
Słowem klucz etapu propedeutycznego jest „rozmyślanie”. Rozmyślanie nad sensem mojego powołania oraz wejście w głęboką relację z Panem Bogiem. Podczas tego roku można stworzyć swoistą pustynię. Otaczająca natura – piękna przyroda, lasy, zwierzęta oraz praca w ogrodzie, pozwala na stworzenie przestrzeni wewnętrznej. Z dala od zgiełku i przez czas na rozmyślanie można głębiej zrozumieć siebie i swoje powołanie. „Propedeutyk” pomaga również w pogłębianiu wiedzy intelektualnej, poprzez wykłady oraz czas na czytanie książek, naukę nowych języków oraz wprowadzenie w studia teologiczne. Bardzo sobie cenię czas. Ten, którego nie brakuje, a mogę go tracić w kaplicy. „Propedeutyk” to okres zrozumienia swego powołania. Otaczająca cisza pozwala wejść w siebie – zrozumieć swoja niedojrzałość, lęki i słabości. Wypróbować siebie, a zarazem zacząć pracować nad sobą.
Czy zostanę księdzem? Nie wiem. Przede mną bowiem jeszcze kilka lat rozeznawania, ale pragnienie kapłaństwa jest nadal w moim sercu. Uważam, że jest to miejsce, gdzie będzie można, przy pomocy łaski Bożej, spokojnie rozwiać wszelkie wątpliwości.
Łukasz Bernaś
IV

Jestem klerykiem etapu propedeutycznego WSD AK w Zembrzycach. Czas formacji jest dla mnie dobrym momentem do pogłębienia relacji z Bogiem i ludźmi, rozeznania swojej drogi życiowej i pracy nad sobą. Przebywanie blisko natury bardzo pomaga w przemyśleniach. Bardzo ważna jest dla mnie również pomoc drugiemu człowiekowi, zwłaszcza w domu wczasowo-rehabilitacyjnym im. Brata Alberta w Zembrzycach. Uwrażliwia to na drugiego człowieka oraz na jego cierpienie. Pomimo wielu trudnych chwil i kryzysów jest to na pewno błogosławiony czas!
Maciej Jachym
